nie do końca rozgraniczam między tym tematem a tematem o perwersjach, ale nie będe latał w 2 miejsca tylko tu napiszę...
Mam wiele fetyszy (fetyszów?):
Mam lekką obsesję na punkcie spermy, uważam za ekstatyczny widok kobiety ze spermą na ustach/cieknącą po piersiach, brzuchu szparce itd itp.
Poza tym moją pasją i fascynacją jest zdecydowanie kobieta, jej ciało i reakcje na bodźce, no i moja ulubiona część - kobiece orgazmy... generalnie nie przeszkadzałoby mi gdybym w przeciętnym zbliżeniu powiedzmy 2 z 3 przypadków nie szczytował, dopóki moja partnerka będzie kilkakrotnie osiągała orgazm i to za każdym razem inny... (ale ona też lubi jak ja dochodzę i czasem zbierze siły, oderwie mnie od siebie ;) i odwdzięczy się w atrakcyjny sposób bardzo lubie wyzwalać w mojej partnerce bardzo różne typy orgazmów i myślę że jestem w tym ponadprzeciętny...
Poza tym zdecydowanie bondage...
Może napiszę niedługo posta w stosownym topicku, ale cięzko jest to ubrać w słowa, bo to jest chyba coś co się czuje że się ma...
Gdzieś czytałem, że generalnie jeżeli ktoś lubi bondage i takie klimaty to już jako dziecko miał jakieś takie fantazje typu zniewolenia, tortur, eksperymentowania... ja odkąd pamiętam miałem takie fantazje jak byłem mały (wiadomo, że nie z jakimiś wibratorami pejczami i cuda niewidy, ale z jakimiś formami zniewolenia, unieruchomienia osób płci przeciwnej... cięzko to opisać, ale zdecydowanie uważam, że odpowiednio uwiązana kobieta to najwyższa forma sztuki erotycznej.
Poza tym fetysz kobiecej pupy... zabrzmi to tuzinkowo, ala działa na mnie hipnotycznie...
i nie chodzi mi o to że jak ide po mieście z dziewczyną to mam świdry w oczach i się ślinię jak na kreskówce na widok tyłka damskiego na ulicy, tylko o to że podczas pieszczot totalnie się zatracam...
poza tym rajcuje mnie wibrator na paskach na zdalne sterowanie... lubie jak moja dziewczyna zakłada go pod spódniczkę/sukienkę, bez bielizny i idziemy wspólnie na miasto, a ja ją torturuję seksualnie w najmniej odpowiednich momentach... i widzę te spazmy emocji grające na jej twarzy, ale nic nie może zrobić innego niż walczyć w tej niemożliwej do wygrania bitwie. zawsze staram się tak ucelować, żeby orgazm wypadł jak ktoś z nią rozmawia, albo jak jest wśród mnóstwa ludzi... zdana tylko na moje widzimisię czy nacisnę guzik czy nie.
A jak wracamy z miasta to gdyby nie to że mam na to ochotę jak cholera, to z jej strony nieraz mógłby to już być gwałt... :)
Ja uwielbiam jak dziewczyna jest ubrana w pończoszki (najlepiej czarne), zgrabne szpileczki i ładnie pachnie, ale czy można to nazwać fetyszem. Inna sprawa, że uwielbiam te gadżety.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum